Podpłomyki.

Zanim będzie zrobiony chleb, upieczemy podpłomyki – największa atrakcja dla nas.
Z
ciasta chlebowego robimy cienkie placuszki, posypujemy solą i makiem.
W tym czasie pan Dudys ożogiem przegarnia rozpalone kawałki drzewa na boki i tył pieca. Pomiotłem czyści fragment pieca, na którym będą się piec podpłomyki.

Placuszki kładziemy na łopatę chlebową, a pan Dudys wsuwa je na łopacie do pieca. Placki pieką się „pod płomieniem”; wokół nich jest pełno rozżarzonych drzewnych węgli. Po chwili placki „nadymają się” i już są gotowe. Gorące placki smarujemy masłem i miodem – są pyszne.

Dowiadujemy się, że takie placki można przed upieczeniem nadziewać, posypywać cukrem. Był to zawsze duży smakołyk dla dzieci oczekujących na świeży chleb. Nas to nie dziwi; podpłomyki to bardzo dobre jedzonko J