przychodzi do nas po chleb dla zwierząt nie wyrzuca nawet spleśniałego chleba, ale go spala. W mieszkaniu studenckim, w którym teraz mieszkam, nikt nie wyrzuca chleba. Odkładamy go, a raz na jakiś czas ktoś go zabiera dla kogoś innego :-)

Jacek: Chociaż sporadycznie zdarza mi się wyrzucić zeschnięty kawałek, za każdym razem mam pewne poczucie winy. Nie wyrzucam jednak do śmietnika, tylko do siatki, którą potem wieszam przy zsypie. Staram się kupować tyle, abyśmy wraz z rodziną dali radę zjeść cały i świeży. Nasz polski chleb jest niepowtarzalny w smaku i aromacie, wystarczy posłuchać obcokrajowców opowiadających o tym polskim cudzie. Co do wyrzucania jedzenia na śmietnik - przodują w tym hipermarkety, dla nich żywność to artykuł jak każdy inny.

Hanna: Wychowałam się w domu, gdzie się nie wyrzucało chleba, Babcia i Mama robiły znak krzyża przed napoczęciem bochenka i chleba się nie marnowało. To była stara tradycja. Ja tego już nie robię, ale chleba nie marnuję.

Gemin: Chociaż nie należę do osób religijnych, żywność traktuję jako "dar boży", któremu należy się specjalny szacunek... Jak chleb już nie nadaje się do zjedzenia (co bardzo rzadko się zdarza, bo prawie zawsze nadaje się choćby na grzanki), to wyrzucam go na podwórku ptakom. Rzuca się na te okruchy zawsze chmara gołębi. To bardzo piękny widok... Po 10 minutach nie ma po nim śladu...